Uff... Jestem już. Wróciłam ze szkoły. Na szczęście. Ksiądz jak zwykle świrował. YY. Znaczy tak jak ja z chłopkami:D Tylko, że my hy hy... trochę za bardzo i się DARŁ. Nie lubię go. Wredny jest. Więc było śmiechowo. On swoje my swoje i jest git:PP
Hmm. A matma. Sprawdzian miałam. Wszystko przepisałam od matematyka P. Czyli będę miała 5:) Bo to pewne. On ma same szóstki z matmy. I miał na koniec półrocza 6 z matmy. Za to K. Oznajmił nam, że człowiek to gad. A G oznajmił, że dziś mam mózg 1rok. dziecka. Po jutrze 3 a jutro to nie będzie go:)
Ah. Wgl. nasza siedmioosobowa klasa wymiatAA!
A na w-f pan gadał, że to nie fair. <Graliśmy w kartofla> Bo cały czas go wpychamy do środka a po moich zbiciach ma już cztery wielkie sińce. Więc Prosił żebym siły wyżyła na kimś innym:D
A może przejdźmy do innych spraw:)?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz